03-12-07
Przeciwko więziennemu społeczeństwu
Przeciwko więziennemu społeczeństwu, zwalczanie logiki karania.
Nasze dni są coraz bardziej wypełnione banalnym demagogicznym dyskursem o wzrastającym wskaźniku przestępstw, nielegalnej imigracji itd. w celu przepchnięcia jeszcze bardziej represyjnych nowych praw. Ci, którzy mówią o zniesieniu więzienia i kar stają się gatunkiem na krawędzi wymarcia. W celu zrozumienia konieczności obalenia więzień, jak też obalenia każdej współczesnej formy zatrzymania, ważne jest aby cofnąć się trochę do korzeni tych instytucji i wzajemnego wpływu, jaki społeczeństwo i więzienie maja na siebie.
W społeczeństwie feudalnym nie istniało więzienia lub pozbawienie wolności jako kara. W tamtych czasach kara była zakorzeniona się na koncepcji zemsty, opartej na kryterium wyrównania szkód poczynionych podczas „przestępstwa”. Jedynym uznanym sądem był Pan. Oprócz tego kanoniczne prawo karne opierało się na bazie skruchy, szukając celów religijnych. Pozbawienie wolności jako główna sankcja karna zostało uznane jak tylko inne formy bogactwa zostały zredukowane do najprostszego: mierzonej czasem pracy ludzkiej.
Poprzez wejście burżuazji na jej dominująca pozycję i tym samym pojawienie się wielkich mas włóczęgów i żebraków, głównie wyrzuconych z terenów wiejskich, nowa klasa dominująca napotka problem kontroli społecznej i narzucenia swojej ideologii. Podczas długotrwałego procesu kapitalistycznej akumulacji, poprzez którą narzucono ideologię pracy wszystkich buntownikom i ludziom jej niechętnym, narodził się „dom poprawy” lub „dom pracy”- pierwszy powstał w Anglii w 1557 roku. Ich zamierzenie: silna i niezmienna organizacja czasu poprzez używanie tych samych powtarzających się ruchów. Ich cel: złodzieje, włóczędzy, prostytutki, biedni i opuszczeni a także ogólnie buntownicy.
Ich rozwój: podstawa współczesnych form uwięzienia. Ktokolwiek nie jest aktywnie zaangażowany w proces produkcji, będzie widziany jako „winny”: stąd też konieczność jego lub jej reedukacji poprzez prace i dyscyplinę. Te instytucje działały do połowy XVIII wieku, kiedy to przemysł manufaktur podupadł na rzecz systemu fabryk opartego na maszynach. Ten upadek wytworzył nową fale biedy, która przyczyniła się do pogorszenia się warunków więziennych, teraz charakteryzujących się jednostkową segregacją i bezsensowną pracą.
To w tym okresie zwanym „Oświeceniem” więzienie i system karny zeszły z „prymitywnej drogi karania”. Idee, które narodziły się podczas Oświecenia mówiły o totalnej kontroli nad więźniem, ale w tym samym czasie również o produktywnej i reedukacyjnej roli więzienia; przede wszystkim bardzo znane teorie Jeremiego Benthama, angielskiego filozofa, który forsował idee Panoptykonu: więcej niż więzienie, a bardziej model kontroli społecznej ( w dzisiejszych czasach bardzo afirmowany) oparty na fakcie, iż kilka osób jest w stanie kontrolować wiele. Mówiąc fizycznie, wieża w środku okrągłego więzienia: jedno oko mogące kontrolować wszystko. W tamtych czasach samozwańczy „reformatorzy więzień” odegrali wielka rolę we wprowadzeniu jednostkowej segregacji: z jednej strony aby zakończyć okrutne kary cielesne na których opierał się stary system; z drugiej strony bycie samotnym w celi pomoże więźniowi myśleć o swoich przestępstwach i żałować.
.Być może najważniejsze, że cele izolacyjne będą użyte jako cenne narzędzie do utrzymywania słabego poziomu komunikacji między biednymi i unikania możliwości rewolty: żadnych więcej mas ludzi kręcących się razem i planujących możliwe wybuchy.
Dodatkowo nowopowstała koncepcja kary będzie prewencyjnym ostrzeżeniem przez jakąkolwiek przyszłą przestępcza akcją: przestępstwo to fenomen społeczny, kara powinna pomóc w bitwie o umoralnienie całego społeczeństwa. Ponad wszystko kara musi dotykać każdego, który dokonuje „przestępstwa”: tym samym kara, która wygląda na mniej okrutną (ponieważ nie opiera się na torturach lub fizycznym poniżaniu, przynajmniej taki jest plan…), ale która ukarze bardziej efektywnie i całkowicie. W rzeczy samem nikt nie będzie w stanie uciec od macek dominium. Dodatkowo bardzo ważnym krokiem była indywidualizacja traktowania skazanych: oznacza to wprowadzenie skomplikowanego, zrównoważonego systemu opartego na karach i nagrodach. Tym samym więzienie postara się odstraszyć osadzonego od jakichkolwiek akcji buntu, solidarności lub sprzeciwu, nawet najmniejszych, ponieważ może otrzymać on/ona dłuższy wyrok. Przekaz jest jasny: albo podporządkujesz się dorsze wyznaczonej ci przez władze więzienne, albo zostaniesz zamknięty/a bez szansy na wyjście.
Figury takie jak pracownicy społeczni, psycholodzy i psychiatrzy teraz spełniają rolę oceniania kto „robi problemy”, a kto podąża prawidłową, „pozytywna” ścieżką ku tak zwanej reedukacji. Teraz osadzony będzie zagubiony w labiryncie stworzonym z powtarzających się analiz ze strony aparatu więziennego i konieczności udowodnienia że jest uległy/a wobec instytucji tak dalece jak tylko to możliwe, w celu osiągnięcia szansy na wyjście, kiedyś i być może. Ostatecznie cel tych wszystkich mechanizmów represyjnych będzie jeden: stworzenie skazanych, którzy nie będą potrzebowali nikogo do ich represjonowania, ale którzy będą represjonować się sami. Jak widzimy w dzisiejszym społeczeństwie cel ten nie jest narzucany wyłącznie osadzony, ale narzucany przez państwo i kapitał każdej osobie: represjonuj się sam, podążaj wyznaczona ścieżką, przestrzegaj prawa, nie działaj w solidarności i razem z innymi i być może będziesz miał szansę zjeść resztki z bankietu społeczeństwa. Idee wyrażone ponad 200 lat temu- potrzeba obrony „społeczeństwa” przez „nienormalnym, dewianckim i przestępczym” zachowaniom, szczególnie tym sprzeciwiającym się logice pracy, wciąż są podstawą naszego kapitalistycznego społeczeństwa. Te idee osadzone przez te wszystkie lata urosły i nadal pomagają dominium państwa i kapitału w wygrywaniu ważnej bitwy na gruncie więzienia: zakończenia więziennych rewolt, solidarności między więźniami o ciągłe potwierdzenie kapitalistycznej mentalności pomiędzy samymi murami.
W tych czasach w krajach zachodnich możemy odnosić się do więzień jako w zasadzie spacyfikowanego terenu, na którym kilku osadzonych wciąż znajduje odwagę by działać przeciwko systemowi więziennictwa lub pokazywać solidarność z innymi radykalnymi akcjami. Jednakże wciąż widzimy iskry walki tu i tam, które są zazwyczaj zapominane, ponieważ nie otrzymują zbyt wiele solidarności od tych, którzy żyją na zewnątrz. Tym samym jako ludzie chcący obalić wszystkie systemy kontroli i dominacji musimy pokazywać nasze wsparcie gdziekolwiek tylko akty rewolty wewnątrz murów mają miejsce, aby osadzeni czuli się bardziej zmotywowani do ryzykowania czegokolwiek i aby ich krzyk nie zaginął w ciszy za tymi murami.
“Abolicjonizm to flaga, pod którą żeglują statki z różnych wymiarów, przenoszące różne ilości środków wybuchowych”
Dzisiaj, tak jak i sto lat temu możemy zadać to samo pytanie- kim są ci, którzy idą do więzienia? I tak jak sto lat temu odpowiedź jest wciąż ta sama-wykluczeni, niziny społeczne, biedni, polityczni działacze, imigranci, uzależnieni od narkotyków i głównie wszyscy ci, którzy są odcięci od legalnego rynku pracy. Populacja więzienna składa się głównie z ludzi, którzy nie maja dostępu do normalnej, legalnej roboty i tych, którzy być może zdecydowali , że nie maja ochoty pracować 8 godzin dziennie za nędzna wypłatę I tym samym szukają innych dróg aby korzystać z bogactwa społecznego I zdobywać dobra, które kapitalistyczne społeczeństwo im “oferuje”. Ponad wszystkim w więzieniu siedzą zaś ludzie skazani za narkotyki- sprzedaż lub konsumpcję (głównie „płotki”), oraz nielegalni uchodźcy, winni posiadania “nieprawidłowych” dokumentów: dla tych drugich państwo wprowadza tzw. centra tymczasowego przetrzymywania w celu ogarnięcia nowoprzybyłych i ciągłego napływy tych, którzy także chcą spróbować zachodnich dóbr które produkują za śmiesznie niskie płace w swoich własnych krajach lub uciekają od wojen sprowokowanych przez zachodnie kraje.
Stworzenie stereotypu „przestępcy” wciąż reprezentuje społeczna potrzebę ciągłego szukania kozłów ofiarnych, które odwrócą uwagę od prawdziwych przestępstw: powtarzanie codziennego życia i jego nędznych warunków. Wreszcie na końcu ważne jest zapytanie: czy więzienie rozwiązuje problem “przestępstw”? Czy ktoś może przywołać choć jeden przypadek osoby, która wyszła z więzienia i szczęśliwie weszła z powrotem do „normalnego” życia? A jeśli nawet, to czy jest tak z większością? Możemy raczej powiedzieć, że ci, którzy wkraczają do systemu więziennego tak naprawdę dostają się do “szkoły przestępczej”, ponieważ nabędą pewne umiejętności i będą częścią pewnego systemu mentalności ukształtowanego przez odrzucenie i izolację od rzeczywistości na zewnątrz. W pewnym momencie wyjdą na zewnątrz, bez żadnych perspektyw (kto chce dać prace byłemu więźniowi? A jeśli nawet znajdzie on pracę, będzie ona w jeszcze nędzniejszych warunkach niż zwykle), naznaczony na całe życie jako „były więzień” i nie mający innego wyboru, jak tylko zastosować umiejętności, których nauczył/a się w środku…
Więzienie jest stuprocentowa porażką: powoduje tylko ból i cierpienie. Oczywiście nie chcemy promować tutaj reintegracji ludzi w codzienne „normalne” życie: dokładnie to chcemy przeskoczyć.
Najczęściej ludzie z anarchistycznej, autonomicznej czy lewicowej sceny, jak też reszta społeczeństwa, nie kwestionują kwestii więzień i naiwnie sądzą, że więzienia są tylko dla bossów mafii, gwałcicieli i morderców. Chcielibyśmy obalić to nieporozumienie. Oczywiście więzienie jest odbiciem społeczeństwa i byłoby głupie gloryfikowanie osadzonych jako nowy „rewolucyjny” model lub „;lepszych”: więźniowie nie są ani „lepsi” ani „gorsi” od tych, który są na zewnątrz… Rzeczywistość jest taka, że większa część populacji więziennej nie siedzi tam za przestępstwa typu gwałt lub morderstwo (nie żebyśmy popierali ich uwięzienie, patrząc na przestępstwa jako produkt uboczny tego społeczeństwa), ale za rzeczy wymienione przez nas już wcześniej.
Dlaczego ludzie powielają schemat winny/niewinny dostarczony nam przez tą rzeczywistość? Dlaczego ludzie są przekonani o konieczności zamykania kogoś za kradzież czegoś potrzebnego do życia? Dlaczego ludzie myślą, że ktoś , kto wybrał wywłaszczenie lub zakładu jubilerskiego zamiast sprzedawania siebie 8 godzin dziennie jest winny? Winny czego? Pragnienia posiadania tego, co większość ludzi w tym społeczeństwie chce, powiedzmy wystawnych dóbr, jedzenie, domu ale dochodzenia do tego innymi niż „legalne” środkami? Bardzo niewielu ludzi zadało sobie trud zastanowienie się, kto jest odpowiedzialny za zdefiniowanie koncepcji legalności. Ludzie nie są chętni kwestionować sposobu, w jaki działa system sprawiedliwości i mają tendencje do zapominania w jaki sposób jest on kształtowany w kapitalistycznym społeczeństwie: nie może być żadnej „sprawiedliwości” w obecnych warunkach. Właśnie dlatego chcemy obalić więzienia i obecne społeczeństwo.
Widzimy też konieczność wzięcia na siebie tych konfliktów, które zostały nam ukradzione przez trybunały i państwa. To co te struktury robią, to nic innego jak wywłaszczanie ludzi z konkretnych konfliktów stworzonych w konkretnych warunkach I dla których nie ma generalnej odpowiedzi: każdy z tych konfliktów musi być uznany I załatwiany w inny sposób. Zamiast tego państwa i trybunały wyjmują te konflikty z kontekstu i chcą zaproponować zgeneralizowane podejście do czegoś, co nie może być zgeneralizowane. Oferują siebie jako mediatorów, odwołują się do prawa i władzy aby znaleźć rozwiązania dla problemów powstających z tej samej nędzy, którą pomogli oni wytworzyć w obecnym społeczeństwie.
Wedle tej logiki w perspektywie jest nie oferowanie zadośćuczynienia dla „”ofiar przestępstwa” lub wzięcie punktu widzenia tych ludzi pod uwagę, albo też zobaczenie jak ci ludzie zadziałaliby w celu znalezienia rozwiązania, które nie doprowadziłoby ich do więzienia. Jedynym, co interesuje mechanizmy represji jest to, jak utrzymać samemu ta ogromną władzę zwana monopolem na przemoc i monopolem na karanie. Dla nas jedyna kwestią jaka nas interesuje, to nie to jak czegoś zakazać (np. kradzieży). Prawdziwym wyzwanie jest to, jak stworzyć sytuację gdzie ludzie nie będą mieli potrzeby kraść, gdzie nie będzie więcej nikogo nielegalnego, gdzie ludzie nie będą popychani do ekstremalnych sytuacji i zachowań z powodu desperacji czy tez frustracji. Tym samym pozostaje prawdziwa kwestia- jak obalić obecny stan rzeczy, który zmusza ludzi do działania w ten sposób. Aktywiści antywięzienni i abolicjoniści nie oferują gotowej recepty na to, jak powinien wyglądać świat po zniesieniu więzień i państwa. Myśl stojąca za nasza pracą to jak sprawić, by ludzie pomyśleli sami jak rozwiązywać te konflikty społeczne, pod wolnościowym wpływem. Trzeba również pamiętać, że nawet w świecie wyzwolonym od kapitalistycznych stosunków zawsze będą między nami konflikty.
Z jednej strony chcemy nakłonić ludzi ku tym refleksjom, prowokując dyskusję i rozszerzanie takich idei, które zawsze idą razem z bezkompromisowa krytyka społeczeństwa. Z drugiej strony nie chcemy tylko mówić o przyszłym, idealnym świecie ale raczej odnaleźć i kreować go codziennie: oznacza to uczynienie naszej walki przeciwko więzieniom i centrom zatrzymań nie tylko “bitwą przemów”, ale też bitwą , która polegać będzie na codziennym niszczeniu represyjnych kategorii społeczeństwa i tych zakorzenionych w naszych głowach, jak też praktyczne rozmontowanie tych instytucji, które służą do ich ucieleśniania i wprowadzania. Pisanie ulotek, pikiety i demonstracje przed więzieniami, rozbudzanie świadomości, utrzymywanie komunikacji z osadzonymi, kontakt z ich rodzinami, rodzinami ofiar, pomaganie ludziom bez papierów, wyzwalanie umysłu z kategorii społeczeństwa, wspieranie rewolt więziennych, cieszenie się płomieniami tu I tam- wszystko to może być naszym wkładem w zniesienie więzień. Mówiąc wprost i krótko, naszym głównym sloganem wciąż pozostaje „Piękne jak płonące więzienie”.
abc berlin